W ostatniej dekadzie stycznia przyszło żołnierzom 1 batalionu zmechanizowanego 20 Bartoszyckiej Brygady Zmechanizow anej sprostać realizacji zadań taktycznych i ogniowych w zimowych realiach orzyskiego poligonu.
Ośrodek szkolenia znany jest większości żołnierzy bardzo dobrze, ale dla młodszych kolegów pokazał swoje "śniegiem zawiane oblicze" pierwszy raz. Wszyscy doskonale wiedzą, że tutaj zawsze wieje. Przy niskiej temperaturze, oscylującej około -12oC i ciągłych opadach śniegu, odczucie zimna potęgowało się znacznie. W czasie działań nocnych było jeszcze trudniej. W trakcie wizytacji ćwiczących pododdziałów przez dowódcę brygady generała brygady Leszka Surawskiego, ćwiczący podkreślali, że w efekcie "duży minus" odczuwany każdą częścią ciała, to wielki plus dla tempa wykonywanych ćwiczeń i ich dokładności. Nikomu przez myśl nawet nie przeszło, by cokolwiek powtarzać. Jedyną możliwością było zrobić swoje dobrze, zaliczyć element i zgodnie z planem wrócić do koszar. "Pomimo bardzo niesprzyjających warunków atmosferycznych wszystkie zadania taktyczne i ogniowe zostały wykonane na oceny dobre i bardzo dobre" - podkreślił z uznaniem dla swoich żołnierzy dowódca batalionu podpułkownik Krzysztof Gładkowicz. W ostatniej dekadzie stycznia przyszło żołnierzom 1 batalionu zmechanizowanego 20 Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej sprostać realizacji zadań taktycznych i ogniowych w zimowych realiach orzyskiego poligonu. Ośrodek szkolenia znany jest większości żołnierzy bardzo dobrze, ale dla młodszych kolegów pokazał swoje "śniegiem zawiane oblicze" pierwszy raz. Wszyscy doskonale wiedzą, że tutaj zawsze wieje. Przy niskiej temperaturze, oscylującej około -12oC i ciągłych opadach śniegu, odczucie zimna potęgowało się znacznie. W czasie działań nocnych było jeszcze trudniej. W trakcie wizytacji ćwiczących pododdziałów przez dowódcę brygady generała brygady Leszka Surawskiego, ćwiczący podkreślali, że w efekcie "duży minus" odczuwany każdą częścią ciała, to wielki plus dla tempa wykonywanych ćwiczeń i ich dokładności. Nikomu przez myśl nawet nie przeszło, by cokolwiek powtarzać. Jedyną możliwością było zrobić swoje dobrze, zaliczyć element i zgodnie z planem wrócić do koszar. "Pomimo bardzo niesprzyjających warunków atmosferycznych wszystkie zadania taktyczne i ogniowe zostały wykonane na oceny dobre i bardzo dobre" - podkreślił z uznaniem dla swoich żołnierzy dowódca batalionu podpułkownik Krzysztof Gładkowicz. |