| Czerwiec stał się miesiącem certyfikacji plutonów Zgrupowania Bojowego "Alfa" (ZB A), przygotowujących się do udziału w VIII zmianie PKW Afganistan. Plutony realizując szereg zadań, wykonując tzw. "pętle taktyczne" na świętoszowskich obiektach poligonowych, pokazywały poziom umiejętności oraz stopień przygotowania do zadań czekających w rejonie misji (8-11, 15-16 czerwiec br.).
Certyfikacja to nic innego jak kompleksowe sprawdzenie przygotowania żołnierzy i ich dowódców do udziału w misji. - Certyfikacja przebiega zarówno na poziomie teoretycznym jak i praktycznym. Dowódcy, od poziomu drużyny i wyższych, muszą wykazać się odpowiednim poziomem wiedzy teoretycznej, ale również podczas praktycznego działania. Zwłaszcza, że konstruując ćwiczenie staraliśmy się jak najbardziej urealnić sytuację tak, aby wykonywane zadania były zbliżone do tych, jakie czekają nas w rejonie misji.- opisywał mjr Zbigniew Marchlewicz, zastępca dowódcy (ZB A).
Plutony miały do pokonania dwie pętle taktyczne, podczas których na żołnierzy czekały różnego rodzaju "niespodzianki", czyli zadania do wykonania. Pierwszą pętlę taktyczną pokonywano wykonując patrol pieszy natomiast drugą realizując patrol na sprzęcie, a całość ćwiczenia zwieńczało strzelanie sytuacyjne oraz odparcie ataku na bazę.
Podczas pokonywania pierwszej pętli towarzyszymy plutonowi dowodzonemu przez ppor. Norberta Freitaga.
Pada komenda "naprzód", żołnierze ruszają w równych kilkumetrowych odstępach. Każdy uważnie obserwuje pobocze drogi. Komendy jak po sznurku przekazywane z ust do ust przez żołnierz docierają do dowódcy. Sprawdzane jest każde skrzyżowanie i każdy przesmyk. -Pod każdą anomalią lub odstępstwem może czaić się zagrożenie, mina pułapka lub zasadzka.- tłumaczy ppor. Freitag.
Żołnierze znajdują minę pułapkę, wszyscy zalegają na poboczu drogi by po chwili wycofać się na bezpieczną odległość. Miejsce znaleziska jest sprawdzane i oznaczane a dowódca natychmiast melduje o zdarzeniu do centrum operacyjnego wszystko regulują szczegółowe procedury.
Gdy żołnierze ruszają dalej, zaledwie po kilku minutach wpadają w zasadzkę. Są ranni, których należy ewakuować, daje to możliwość sprawdzenia procedur MEDEVAC. Szybko wezwano śmigłowiec, oznaczono miejsce lądowania i ewakuowano rannych żołnierzy. Tego typu działanie wielokrotnie ćwiczono w jednostkach "Czarnej Dywizji". -Wiemy, że to tylko ćwiczenia, jednak adrenalina udziela się wszystkim żołnierzom.- tłumaczy mł.chor. Robert Domański, zastępca dowódcy plutonu. W ciągu najbliższej godziny pluton dostał się jeszcze pod ostrzał snajpera oraz wpadł w kolejną zasadzę. -Ilość incydentów stale rośnie, żołnierze nawet na chwilę nie mogą stracić czujności.- mówi dalej mł.chor. Domański.
W końcu pluton dociera do wioski tubylców. Rozmowy w wiosce to jeden z elementów, podczas których dowódca plutonu prowadził rozmowy ze starszyzną wioski. Mieszkańcy, choć nieufni to jednak pozytywnie nastawieni do żołnierzy, rolą dowódcy plutonu było zdobyć ich zaufanie, a zarazem dowiedzieć się, jakiej formy pomocy potrzebują. Jeden z mieszkańców jest chory potrzebuje pomocy, której natychmiast udziela sanitariusz. Dowódca plutonu pokazuje fotografie poszukiwanego niebezpiecznego przestępcy próbując uzyskać informację na jego temat. Mieszkańcy określają miejsce jego pobytu a centrum operacyjne nadzorujące ćwiczenie poleca je sprawdzić. - Samo ćwiczenie jest bardzo męczące zwłaszcza pogoda daje nam się we znaki, ale wiemy jak cenne są zdobyte tu umiejętności. Przecież takie patrole mogą na nas czekać już w niedalekiej przyszłości.- st.szer. Bartłomiej Krupa, strzelec.
Gdy zapadła noc pluton zorganizował obozowisko. Żołnierze na poligonie pozostali do rana by kolejnego dnia przystąpić do realizacji podobnej pętli taktycznej wykonywanej tym razem na sprzęcie, głównie kołowych transporterach opancerzonych KTO Rosomak. |